Sympatyczne stworzenie przyglądające się nam z fotki to niesporczak. Bydlak rzadko dorasta do milimetra, ale za to jest niemal niezniszczalny. Gdy przejdzie w stan anabiozy, a robi to na zawołanie, można go mrozić, gotować, wystawiać na działanie promieniowania, można dosłownie wypieprzyć w kosmos – naukowcy próbowali i tego. Generalnie niesporczak ma wyrąbane, a gdy tylko warunki na powrót stają się znośne, otrząsa się i jakby nigdy nic rozgląda za czymś do żarcia.
Niniejszym zachęcam do myślenia o tym blogu jako o niesporczaku blogosfery polskiej. On jeszcze nie zdechł. To anabioza.
W anabiozie trwa też moja tzw. kariera literacka, choć pod warstwą pozornej martwoty wrze i kipi. Stąd zresztą milczenie – uznałem, że relacja ze zmagań z losem złym, który zmusił mnie do półetatowej pracy wkurwiacza telefonicznego oraz partyzanckiej, freelancerskiej copywriterki z doskoku, nieszczególnie wyda się interesująca. A ciągłe usprawiedliwianie opóźniających się premier i przesuwanych projektów potrafi obrzydnąć.
Ilustracje do „Klemensa” już są i są więcej niż zajebiste, gdy zobaczyłem po raz pierwszy, dostałem wypieków. Spróbuję ubłagać Powergraph o zgodę na jakiś kontrolowany przeciek na blogasku. Kiedy będzie książka – boję się znowu strzelać datami, w każdym razie Wydawcy dokładają starań, aby premiera nastąpiła jak najprędzej.
Rozpisuję też projekty dla pewnego dużego i szanowanego wydawnictwa, które zainteresowało się moimi tzw. dokonaniami, i jest duża nadzieja na naprawdę lepsze czasy. Generalnie więc bez wielkich zmian, wektor jak zawsze w przód. A póki to, co ma nadejść, jest lepsze niż to, co jest, póki progres jest bardziej prawdopodobny niż cofanie – warto wstawać z łóżka, warto siadać do klawiatury, jest dobrze, no. Idę rozejrzeć się za czymś do żarcia.

Luty 6th, 2011 at 6:24 pm
Rogoża żyyyje!
A na serio – cieszę się, bo dumałem ostatnio nad kondycją polskiej fantastyki i doszedłem do wniosku, że trochę Ciebie nam brakuje.
Luty 7th, 2011 at 9:13 am
Ufffff, już myślałam, że się nie odezwiesz
To trzymam kciuki i czekam na wyciek
Luty 16th, 2011 at 6:10 pm
Stay Sharp Man! Naprawdę miło będzie się znowu spotkać przy okazji jakiegoś konwentu-zamętu. Załączam pozdrowienia od mojej Magdy! Rogoża był, Rogoża jest, Rogoża będzie.
Marzec 23rd, 2011 at 4:47 pm
hehe, dobry tekst
. Z tego co wiem, to książka już niedługo, powodzenia!