po polconie

Polcon 2008 się odbył i to o jasna cholera, jak się odbył. Impreza okazała się więcej niż mega, ale po kolei.
Zielonej Góry nie znałem zbyt dobrze, nadal nie znam i chyba nie chcę poznać. Wierzę bowiem w istnienie duszy miasta, czegoś, co mieszka gdzieś tam w kamieniach, betonie, asfalcie i szkle, o czym nie powie ci przewodnik, ale co wyczujesz. Wibracje Zielonej Góry są zdecydowanie niepozytywne.
W przeciwieństwie do Polconu 2006, który jeszcze z perspektywy uczestnika bez zobowiązań przesiedziałem w całości w akademiku i knajpach, tu udało mi się odwiedzić kilka punktów programu – większość zrobiła wrażenie co najmniej dobre. Nie wiem, jak wypadła moja prela, słuchacze kurtuazyjnie nie narzekali, ale tak czy inaczej, na pewno jest progres względem Pyrkonu, na którym jako pan prelegent fokusowałem uwagę głównie na tym, żeby nie spaść z krzesełka. Nad spotkaniami autorskimi nadal ciąży klątwa, tym razem zostałem bez prowadzącego i usiłowałem samemu jakoś nad tym zapanować, nie wiem jak wyszło, ale mam podejrzenie, że gadałem przepotworne bzdury.
Organizacja całości OK, wszystko w miarę blisko siebie, namiot z piwskiem robił trochę jarmarczne wrażenie, ale koniec końców lepiej, żeby było jarmarcznie, niż bezpiwnie. Stężenie kosmitów okazało się przyjemnie niskie, na jakimś forum padło stwierdzenie, że skutecznie udało się oddzielić ludzi od graczy i faktycznie, freaki od bitewniaków i innych bezeceństw raczej nie opuszczały swoich mrocznych pieczar, ulokowanych w osobnych budynkach. Oczywiście nie obyło się bez inwazji storm trooperów, ale taki już urok tych latających cyrków.
Okazale wypadła część nieoficjalna, na którą złożyły się pogawędki w rzeczonym namiocie piwnym oraz imprezy towarzyszące. Z okazji premiery antologii „Nowe Idzie”, której jestem zresztą współautorem, wydawcy w przesympatycznych osobach Kasi i Rafała Kosików wyprawili bibę w pobliskim klubie, troskliwie dbając, by nikt nie siedział o suchym pysku. Następnego dnia spontanicznie zawiązała się utrzymana w licealnym duchu pochlejawka na schodkach, podczas której miały miejsce atrakcje w rodzaju napicia się sophii z Witem Szostakiem, który dwie godziny wcześniej odebrał Nagrodę Zajdla (pisarstwo Wita i samego Wita szczerze podziwiam i uważam, że zaszczyt mnie kopnął), zatańczenie z Łukaszem Orbitowskim do kawałka Army of Lovers, czy wreszcie wymiana inwektyw z wydawcą, który będąc o ile mi wiadomo osobą raczej spokojną i ugodową, ostatecznie – nie bez racji – wygrażał mi multitoolem. Ostrość owych obrazków jest problematyczna, niemniej pozostaną we mnie na długo. Tak samo jak wspomnienie poranków w hotelu – z Kubą Małeckim dzieliliśmy pokój o standardzie blokowej piwnicy, a ciężko o lepszą scenografię do post-apo, które rozgrywało się w naszych głowach i żołądkach. Chwała Pawłowi Majce, zakwaterowanemu w pokoju dalece lepszej klasy i dysponującemu nawet luksusem pod tytułem łazienka, której nam udzielał.
Był to bodajże piąty konwent, w którym uczestniczyłem – i chyba najlepszy. Znane wcześniej osoby utwierdziły mnie w pewności, że są super, poznane zaś świeżo okazały się równie fajne. Aż boję się wymieniać, żeby przypadkiem kogoś nie pominąć.
Chaotycznie to pewnie wygląda, nie wspomniałem też o masie rzeczy, które złożyły się na moje osobiste doświadczenie Polconu 2008: o panelu towarzyszącym premierze antologii (przejdzie chyba do legendy), o półpłynnym hamburgerze, o T-shircie Orbitowskiego, sikaniu epistemologicznym, gwoździu przybitym przez Kubę, nocnym marszu „na azymut”… Mógłbym jeszcze długo. Drobne historie, które będziemy wspominać miesiącami. W każdym razie: przestawienie się na tryb codzienny wymagało potem trochę wysiłku. Nie spodziewałem się właściwie niczego, wyszło dalece więcej niż dobrze. Mam nadzieję, że za rok będzie choć w połowie tak fajnie. Cokolwiek się nie mówi o fantastyce: warto się z nią związać choćby dla takich kilku dni.

Reklamy

About rogosza


5 responses to “po polconie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: