jakoś się kręci

Ostatnie tygodnie wakacji wreszcie przyniosły jakieś ożywienie. Niby nic, kurs na trasie Lublin-Kraków-Wrocław-Poznań, ale zawsze ruch i zmiana scenografii. W Lublinie spędziłem ponad tydzień w gościnie u babci i cioci, oddając się głównie tyciu, a wieczorami zwiedzając miasto z cudowną kuzynką Sylwią. Miałem przyjemność spotkać lokalnego hiphopowego guru, który o ile dobrze zrozumiałem uważa się za inkarnację Chrystusa, oraz jakiegoś quasi-jurodiwego – starszego pana z długimi siwymi piórami i w powłóczystej kiecce, który wszedłszy do pubu głośno domagał się włączenia Pink Floydów, a gdy ich usłyszał, rozpoczął taniec o cokolwiek padaczkowym zabarwieniu. Ogólnie było bardzo miło, kocham Lublin i nie mogę się doczekać, kiedy znowu tam zawitam.
Potem Kraków i dwa dni u Łukasza Orbitowskiego, w mieszkaniu stworzonym do tego, żeby się w nim powiesić. Było należycie artystowsko, a gospodarz pozostał miły i przyjazny nawet wówczas, gdy nabrudziłem. Pośród niezliczonych talentów Łukasza należy podkreślić dar robienia kapitalnej jajecznicy. Sam Kraków, wiadomo, jakby wyskoczył z pocztówki, za każdym razem przeżywam tam szok estetyczny, w sensie że jak to, w Polsce może być tak ładnie?
Powrót z Krakowa zasługuje na osobny akapit – jechałem pociągiem z miejscówką, w samym Krakowie hurra, przedział pusty, wywaliłem się na siedzeniach jak panicho, aż tu w Katowicach do pociągu wtargnęła horda staruszków. Żadnych większych bagaży, za to każdy z wielkim wiklinowym koszem. Jechali gdzieś na grzyby, choć mam podejrzenie, że raczej nawiali z domu starców. W każdym razie do mojego przedziału dosiadło się czterech, i oddało integracji – przez co nie zmrużyłem oka, a po dwóch dobach krakowskiego trybu życia naprawdę leciałem na twarz. W każdym razie wiem na pewno, że wojsko w latach ’50 to było ho ho ho, oraz że jak strzelać do dzika, to nigdy nie w grzbiet, bo jak on się, panie, ciora o te drzewa, to ma potem żywicy grubo na palec, no i się kulka odbija. Zło.
We Wrocławiu nawiedziłem kameralny konwent Inne Sfery, gdzie było całkiem sympatycznie i panował przyjemny klimat lekkiej partyzantki. Gdyby fanki fantastyki wszędzie były równie urodziwe jak we Wrocławiu, chyba jeździłbym na każdy konwent w Polsce. Estetycznie więc bez najmniejszych zastrzeżeń, a z ciekawostek – po raz pierwszy, ze sporą dozą nieśmiałości zagrałem w LARPa. Zdaniem wyjadaczy akurat tym razem wyszło to średnio, niemniej dostrzegam pewien potencjał w tej formie spędzania wolnego czasu. Choć może niekoniecznie jestem stworzony do LARPowania. Podobno w mojej roli byłem najbardziej przekonujący, gdy padałem bezwładnie na ziemię.
Wreszcie Poznań i nowe mieszkanie. Z Wildy przenieśliśmy się na Dębiec, czyli z dzielnicy raczej parszywej na parszywą totalnie, ale póki co nie wygląda to strasznie. Mieszkanko wydaje się OK, ciekawe, czy za pół roku będę mógł to z czystym sumieniem powtórzyć. Rok akademicki zaraz się zaczyna, do miasta zjechało kilku starych znajomych, może nie będzie źle.
Literatura powoli, ale do przodu. Mam silne postanowienie zwiększenia przerobu, no bo kurde balans, ile można się opieprzać. Co tam jeszcze. Recenzent „Po spirali” w „Nowej Fantastyce” daje mi jeszcze czas na zapoznanie się z klasyką i wyraża nadzieję, że następna powieść będzie mniej młodzieżowa – a mi głupio, bo raczej będzie młodzieżowa bardziej. Czyli chyba dopiero jeszcze następna („Najnowsze przymierze”, wciąż 99% książki w głowie, 1% wstukany) może liczyć na uczciwą ocenę, bez poklepywania po plecach.
Czy jest ktoś chętny na sprezentowanie mi zestawu Playstation3 i wielka plazma? Zachęcam, to naprawdę dobra inwestycja! I to chyba tyle, do następnego.

Reklamy

About rogosza


One response to “jakoś się kręci

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: