lęk i odraza na dębcu

LĘK I ODRAZA NA DĘBCU

Pętla tramwajowa zaciska się wokół szyi, grunt ucieka spod nóg. Konstelacje świateł wirują przed oczami. Cokolwiek nie powiesz, zabrzmi głupio. Krok dalej tory kolejowe: szlabany kłaniają się pociągom, lepiej się zatrzymaj. Skład z hukiem przetacza się przez głowę. Teraz można iść dalej. Po drugiej stronie ulicy zgarbiona sylwetka, kaptur, szybki krok, ręce w kieszeni. Wieża kościoła sterczy jak wielkie fuck you. Mijasz bloki, budynek straży pożarnej, przecinasz trawnik na skos. Pachną mokre liście, ślisko jak szlag. Klatka schodowa przyjmuje cię niechętnie, wiesz że powinieneś się pośpieszyć, w tej chwili nie bardzo pamiętasz dlaczego, ale niejasne przeczucie podpowiada, że ma to wiele wspólnego z pęcherzem. Wspinasz się po schodach na samą górę, mocujesz z zamkniem, zwycięstwo nie przychodzi łatwo. Wbiegasz do pokoju w ubłoconych butach, otwierasz drzwi balkonowe, spoglądasz w górę i w dół. Gwiazdy i chodnik. Zastanawiasz się, gdzie ci bliżej, i rozpinasz rozporek.

Advertisements

About rogosza


8 responses to “lęk i odraza na dębcu

  • nosiwoda

    Znowu balowałeś… Ech, studenty.

  • Krasnola

    Rogosza, Rogosza…

  • k.t

    Hmm, tak jak bym wiedział trochę o czym piszesz…

  • yaksharah

    Orbitowski to z ciebie żaden.

  • rogosza

    I całe szczęście że żaden, jeden taki potwór na Polskę wystarczy.

  • Ziuta

    a jak Japończyki sklonują?

  • k.t

    Fear and Loathing in Dębiec
    ‚Ropelike’ tram terminus tightens around your neck, out of depth. Constellations of glittering lights spinning in your eyes. Whatever you say will sound stupid. One step further – railway; the barrier bows to the trains. The wagons drag through your brain with a deep rumble. Now’s the time to walk.

    On the other side of the street, stooped down, a hood, dynamic walk, hands in pockets. The church tower sticks out like a monstrous ‚fuck you’. You pass blocks of flats, the fire brigade, you walk across the lawn. The scent of wet leaves, damn slippery. The staircase welcomes you unwillingly. You know you have to rush, though you do not realize why at the time, but but an unclear premonition hints it might deal with the bladder. You climb up the stairs, wrestle with the lock. The victory comes not easily. Not taking off muddy shoes you dash into the room, open the balcony door, look upwards and downwards. Stars and pavement. You wonder where it is closer and undo your fly.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: