Janusz Christa

15 listopada zmarł Janusz Christa. Sieć zareagowała właściwie, zapłonęły wirtualne świeczki, w blogosferze wykwitły okolicznościowe wpisy. Odszedł jeden z pionierów polskiej popkultury. Piszę dopiero teraz, po prawie tygodniu, tak wyszło, ale mnie również śmierć ta nie pozostawiła obojętnym. Choć na okres mojego dzieciństwa przypada już era heroiczna polskiego komiksu po transformacji, zeszyty sygnowane logo TM-Semic, Spiderman śmiesznie kolorowany rastrem – to jednak przecież znam też Kajka i Kokosza, w jakiś sposób ukształtowały mnie te historie. Komiksy Christy, jako bardzo popularne jeszcze kilka lat wcześniej, były łatwo dostępne w sulęcińskiej bibliotece miejskiej. I w połowie lat dziewięćdziesiątych przeczytałem je chyba wszystkie. Siłą rzeczy nie mogłem wychwycić aluzji, żartów z rzeczywistości PRLu – ale komiksy broniły się świetnie na poziomie rysunku i samej opowieści, urzekały ciepłym humorem. Potem wracałem do Mirmiłowa jeszcze nie raz. Na pewno nie raz też jeszcze wrócę. Niech Pan spoczywa w pokoju, Panie Januszu.

Reklamy

About rogosza


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: