czerwiec

Czuję się anachronicznie: świat twitteruje, a ja aktualizuję bloga raz w miesiącu. Czasem zaczynam zastanawiać się, czy nie zdrowiej byłoby oficjalnie zawiesić akurat tę aktywność, i wrócić kiedyś, z programowo częstszymi wpisami i w jakimś przyzwoitym layoucie. Póki co niech będzie jak jest, choć  jeśli na dłuższą metę nic się nie zmieni, chyba trzeba będzie podjąć jakąś decyzję. Zobaczymy.

Działo się przez ten czas sporo, amplituda emocji niemal symboliczna, bo wesele i pogrzeb, i cała masa mniejszych bądź większych radości i smutków. Życie. Suma chwil, ot banał, ale chyba cholernie prawdziwy. Widok miejsca wypadku samochodowego, w którym zginęło troje młodych ludzi, jak mało co każe zadać sobie kilka ważnych pytań. I faktycznie, łapię się na coraz częstszym pytaniu samego siebie, o co w tym wszystkim do cholery chodzi. Zaczynam podejrzewać, że z każdym rokiem znak zapytania będzie tylko rosnąć… Pytanie za sto punktów, raczej do zgredów kierowane, i to całkiem serio: czy egzaltacja staje się mniej śmieszna, gdy jest się jej świadomym?

Z rzeczy radośniejszych, miałem okazję wziąć udział w niecodziennym spotkaniu autorskim –  z grupą uczniów z Mroczy, którzy czytali i przedpremierowo opiniowali „Klemensa”. Wrażenie niezwykłe, stres omal mnie nie zjadł, ale chyba jakoś się wybroniłem – a tak przenikliwych pytań i konstruktywnej krytyki nie słyszałem dotąd chyba na żadnym spotkaniu. Jeżeli miałem jakieś wątpliwości, czy napisanie powieści dla młodzieży było słusznym pomysłem, teraz nie mam żadnych. No i jeden z uczniów, Alan, podrzucił mi fajny projekt okładki. Super sprawa.
Dla chętnych gra pt. znajdź na zdjęciu Rogożę. Można wygrać talon na balon i bona na korniszona, a po poprawnym wskazaniu źródła cytatu  – także zezwolenie na pielenie na ternie dowolnie wybranego pegieeru. Joł.

IMG_1981

Brałem udział w , uwaga, Interdyscyplinarnych Warsztatach Krytycznych przy okazji Festiwalu Malta w Poznaniu. Zajęcia na temat pisania o muzyce prowadził sam Piotr Metz -przez dwa dni, trzeciego zastąpił go Michał Wiraszko. Całkiem ciekawie opowiadali, przynajmniej Metz, choć Wiraszko na pewno się starał.
A absolutnie fajne było to, że dostaliśmy bilety na Nine Inch Nails.
Koncert wielce udany, headliner nie zawiódł – inna rzecz, że szczególnym fanem nigdy nie byłem – za to absolutnie pozamiatał mną support, czyli Alec Empire. Jako licealista w koszulce z anarchią ubóstwiałem Atari Teenage Riot, sentyment pozostał do dziś. Jak się okazało, lider formacji wykonuje stare utwory – i to wspierany przez Hanin Elias, również członkinię ATR. Usłyszeć na żywo „Revolution Action” i „Destroy 2000 years of culture” – bezcenne.  Świetna niespodzianka.
Na zakończenie newsletter: W sierpniu w “Nowej Fanastyce” powinno znaleźć się opowiadanie z nowego cyklu – “Osiedle Cudów: Skrawki”. A praca nad nową powieścią, „Najnowszym przymierzem”, wreszcie ruszyła tak, jak powinna już dawno temu. Mam plan zamknąć rzecz wczesną jesienią. I chyba jest to akcent wystarczająco optymistyczny, aby właśnie nim się pożegnać. Do następnego.

Advertisements

About rogosza


7 responses to “czerwiec

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: